Znibrody — Kraj Buczacki — Tarnopolszczyzna

  Óêðà¿íñüêà  Polski  Ðóññêèé 

 Żnibrody

 Kraj Buczacki

 Tarnopolszczyzna

 Biblioteka

 Stronie projektu



 Witam Was na strony o Tarnopolszczyznie! 

Wsi Żnibrody

Herg wsi

Legendy

Ludowa legenda
(1)

Szybko w świecie czas biegnie, ale na wszystkim leży pieczęć historii. Leży ona i na naszej wsi… Kiedyś w tym miejscu mieszkali pewni ludzie. To jeszcze działo się w tych czasach, gdy nawet książąt na ziemi naszej nie było. A jednak ludzie razem w pokoju żyli i na ziemi pracowali. Siali, młócili, orali i biedy nie znali...

Ale jednego dnia, niespodziewanie, na wieś napadli wrogowie i wzięli wszystkich jej mieszkańców do niewoli. W czasie, gdy część rozbójników pilnowała jeńców, inni po ich domach łupy zbierali.

Po pewnym czasie wyszedł do pojmanych mieszkańców wioski wódz nieprzyjaciół i przez tłumacza powiedział:

— Gdzie jest złoto? Musicie mieć bardzo dużo złota. Nie znaleźliśmy go.

— Nie mamy złota i nigdy go nie mieliśmy, — odpowiedział ktoś z brańców.

Wszyscy wzięci do niewoli pokiwali zgodnie głowami, że to prawda, bo prawdy nie da się ukryć.

— Nie mieliśmy nigdy złota!

— Przysięgamy na brody!

A trzeba powiedzieć, że mieszkający we wsi mężczyźni nosili wielkie brody. Broda była dla nich świadectwem siły męskiej i przedmiotem dumy. Dlatego też przysięga na brodę była bardzo poważną.

Nie wiedział jednak tego wódz nieprzyjacielski. Kiedy usłyszał tę przysięgę, aż się zatrząsł ze złości. Pomyślał, że ci brodaci ludzie kpią sobie z jego bezbrodej twarzy. Zawołał więc do swoich żołnierzy:

— Żnij brody! Żnij wszystkim brody!

Wszystko by mogli ścierpieć wzięci do niewoli ludzie, ale tylko nie unicestwienia swych bród, które pielęgnowali przez całe życie.

Będąc nieuzbrojonymi poczęli wyrywać miecze z rąk nieprzyjacielskich żołnierzy i rąbali ich jak drwa. Zginęło ich, co prawda niemało, ale i wrogów wszystkich zniszczyli ze szczętem. A jak walczyli to każdy wołał:

— Ja ci dam żnij brody!

Tak pojawiła się nazwa naszej wsi – Żnibrody.

«Ëåãåíäè Òåðíîï³ëüùèíè»,

uporządkował Mychajło Kryszczuk;
legendę zapisano od I. M. Rozwadowskiego,
1918 r. u., w 1981 r. w Trembowli.

Tłumaczenie Olega Bobrowskiego.

Kreacja legendy Iriny Potishnoj z Tarnopola

Była sobie kiedyś dawno
niewielka wieś.
Ludzie w niej spokojnie mieszkali,
w zgodzie ziemię uprawiali.
Razem siali i orali,
razem plony zbierali.
Pewnego razu tę wieś
Okrążyła smutna wieść.
Wielkie padło nań nieszczęście.
Wróg się nią zainteresował,
wszystkich ludzi sterroryzował.
Grasowali po chałupach,
po spiżarniach i po stajniach.
Wtedy ludzi zapytali,
gdzie oni złoto schowali.
Zdziwili się chłopi:
— Złoto? Tutaj, między nami?
Odkąd istnieje ta wieś —
Złota w niej nie było.
My was nie nabieramy,
na brody się zaklinamy!
Tak powiedzieli, bowiem wszyscy
w tej wsi mężczyźni
brody długie nosili —
symbol chluby i siły.
Dlatego przysięga brodą,
dla wszystkich była świętą.
Wówczas nieznani goście
Zakipieli ze złości:
Oni nie mieli bród
i wymyślili, że ludzie
drwią z nich
i z ich gładkich twarzy.
Najstarszy z tych wrogów,
aż zazgrzytał zębami
i krzyknął wojom swoim:
— Obciąć brody im wszystkim!
Ale odważni chłopi
dzielnie walczyli z wrogami —
Miecze z rąk im wyrywali
i tak, jak drzewo rąbali.
A najeźdźców, jak bili,
to głośno mówili:
— Nie dopuścimy do tego!
Obciąć brody? Jeszcze czego!
Tak przegonili wrogów,
że nie zostało po nich śladu.
A wieś ta, jak wieść niesie,
Żnibrodami zwie się.

Tłumaczenie Krystyna Metanowska (Kołosowska).

Ludowa legenda
(2)

Czy tak było, czy nie, ale opowiadali mi starzy ludzie, że pewien komendant jazlowieckego zamku dał polecenie wszystkim sołtysom okolicznych wsi:

— Aby nasi nieprzyjaciele nie mogli nas zdobyć, należy zamek umocnić, wybudować mocniejsze mury. Ale aby kamienie trzymały się muru mocno, sama glina do murowania nie wystarczy. Trzeba do zaprawy dodać ubitych jaj. Dlatego też dla was wszystkich mam takie polecenie: przywieźć do zamku jak najwięcej jaj, aby murarze nie czekali, tylko ściany mocne budowali.

Przekazano wiadomość taką i żnibrodzkiemu sołtysowi. Ale czy to goniec niedbale przekazał polecenie, czy też sołtys nie zrozumiał wówczas jego słów — zebrawszy jaja od chłopów, pomyślał człek poczciwy: „Dopóki będę wieźć jaja na furmance, to mogę je pobić w drodze. Lepiej już jajka ugotować, aby przed komendantem zamku otrzymać pochwałę za dobrze wykonaną robotę”.

Długo nie myślał sołtys żnibrodzki — ugotował wszystkie jaja jak leci. Pokładł je w duże kosze i powiózł do jazłowieckiego zamku. Przybył tam akurat przed porą obiadową, tym bardziej nie spodziewał się, że spotka go tyle nieszczęść. Komendant bowiem tylko jak dojrzał takie dziwo, rozzłościł się nie na żarty. Sołtysa za brodę chwycił i omal, że na miejscu nie ukatrupił. Po czym mieczem brodę sołtysowi uciął, na błagania jego o łaskę nie zważywszy.

Powracał nieszczęsny sołtys do wsi, a zła nowina podążała już przed nim. Jeszcze daleko do wsi było, a ona już jak trzmiel brzęczała. Wszyscy od małego do starego spotykali sołtysa markotnego. Broda w tych czasach była symbolem męskiej siły i dumy. Zaczęli więc ludzie z sołtysa żarty stroić: jeden do drugiego mówiąc: „Żnij brody! Żnij brody!”

Od tego czasu zaczęto nazywać naszą wieś Żnibrody. Ot, tak opowiadali mi starzy ludzie, tak więc niech i tak pozostanie.

Tłumaczenie Olega Bobrowskiego.


[Inf.: 2007-2009. Odnow.: 10.11.2009]

Przy przedruku i wykorzystaniu tekstów i zdjęć OBOWIZKOWYM jest zaznaczenie strony i źródła, z którego zostały wzięte!
Dokladno

2007-2011 © Opracowanie i design: Mikolaj Wasyleczko.
Projekt ufundowany 19.01.2007.